Praca nie musi być nudna ! Najdziwniejsze i najzabawniejsze historie z rynku pracy - wyszukuje redakcja GazetaPraca.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Jak Facebook może zaszkodzić w pracy?

Umiejętne korzystanie z mediów społecznościowych to - jak przekonują specjaliści - ważny element budowania wizerunku firmy. Chętnie korzystają z nich także pracownicy. Niestety niektórzy robiąc to niewłaściwie, stawiają na szali renomę firmy i własną karierę.

 

Marie Jackson, dziennikarka internetowego serwisu bbc.co.uk, wymienia pięć rzeczy, których nie należy robić, prowadząc zarówno własny, jak i firmowy profil na Facebooku (FB). 

1.  Przyjmować do grona znajomych niewłaściwych ludzi

Jackson przytacza historię Joanne Fraill, która zaprosiła do znajomych na Facebooku oskarżonego, w którego procesie była ławniczką. Argumentowała, że kierowała się litością i empatią, sąd jednak "nie kupił" tego tłumaczenia i skazał ją za zniewagę sądu. Choć - jak przekonuje Jackson - był to pierwszy taki przypadek w Wielkiej Brytanii, pani Fraill nie jest jedyną, która zaprzyjaźniła się na FB z niewłaściwymi osobami.

Podobny błąd popełnił Nathan Singh, strażnik więzienny. Pracodawca rozstał się z nim, gdy wyszło na jaw, że w gronie jego znajomych są więźniowie, których miał pilnować. Pecha miała też Charlotte Fielder. Jeden z jej "znajomych" poprosił ją o przekazanie zdjęć, a potem umieścił je na stronach dla dorosłych. Pani Fielder musiała zmierzyć się z obscenicznymi komentarzami umieszczonymi pod jej fikcyjnym profilem.

2. Narzekać na swojego szefa/klientów/wyborców

Zdrowy rozsądek powinien skutecznie powstrzymywać użytkowników portali społecznościowych od krytykowania szefa. Mimo to, nie brakuje sytuacji, w których właśnie na ich łamach pozwalamy sobie na niewybredną krytykę. Internautka o imieniu Lindsay napisała na swojej "tablicy", że nienawidzi swojej pracy. Wpis natychmiast skomentował jej szef, którego miała przecież w "znajomych". - Daruj sobie przychodzenie do pracy - napisał i zaraz dodał: - Tak, mówię poważnie.

Szczególnie narażeni na tego rodzaju wpadki są politycy. Jeden z aspirujących brytyjskich polityków szczebla lokalnego nazwał kobiety ze swojego regionu "dziwkami". Choć później wylewnie przepraszał, opinia publiczna zmusiła go do rezygnacji ze stanowiska.

3. Wgrywać podejrzane zdjęcia

To niezwykle delikatna materia - nawet jeśli sami nie umieścimy podejrzanych zdjęć, ktoś może nas oznaczyć na swoich. Tak właśnie było w przypadku szefa brytyjskiego wywiadu Johna Sawersa. Jako typ Jamesa Bonda, powinien stać na straży swojej prywatności. Tymczasem jego żona opublikowała nie tylko fotografie Sawersa w kąpielówkach, ale też zdjęcia ich dzieci i mieszkania. Wprawdzie szybko znikły z jej profilu w portalu społecznościowym, to nie z sieci. Zdjęcia Sawersa bez koszulki ciągle można tam znaleźć.

Coś na ten temat  mógłby powiedzieć Zbigniew Girzyński - poseł PiS, który umieścił na Facebooku swoje zdjęcia z wakacji. Z pracy nikt go nie wyrzucił, ale śmiechu było co niemiara.

4. Rozkoszować się zwolnieniem lekarskim

Na zwolnieniu lekarskim powinno się przebywać w domu, ewentualnie być właśnie u lekarza. Traktowanie tego okresu jak zwykłego urlopu jest nie tylko głupie, ale po prostu nielegalne. Jackson przybliża historię Kanadyjki, pracownicy oddziału IBM w Quebecu, która przebywając na długoterminowym - rocznym zwolnieniu miała walczyć z depresją. Ale zamiast spędzać go w domowym zaciszu, pani ta wyprawiła się na wczasy. Pech chciał, że zdjęcia z plaży, które umieściła na FB zobaczył jej agent ubezpieczeniowy. Efekt? "Chora" urlopowiczka straciła swoje przywileje ubezpieczeniowe, czyli mówiąc prościej - co miesięczny zastrzyk gotówki.

5. Ujawniać tajemnice i szkodliwe treści

Treści publikowane w serwisach społecznościowych muszą być bardzo uważnie selekcjonowane. Nie bez powodu korporacje płacą specjalistom grube pieniądze za umieszczanie odpowiednich wpisów na firmowych profilach. Czasami jednak pojawiają się takie "perełki", jak niedawny komentarz na fan page'u firmy sprzedającej produkty Apple'a (uwaga: nie chodzi tu o oficjalny fan page firmy). Administrator strony w niewybrednych słowach zaatakował firmę Samsung, nazywając jej produkty "...chińskimi zabaweczkami, które skrzypią za każdym razem, gdy się je dotyka...". Fan page przestał istnieć zaraz po tym, jak ten niefortunny wpis ujrzał światło dzienne.

Jeszcze dalej poszli żołnierze izraelscy, którzy na swoich profilach umieścili, tajne z założenia zdjęcia baz lotnictwa, okrętów podwodnych i pokojów operacyjnych. Dla wprawnego oka takie fotografie to ogromny zastrzyk skrzętnie skrywanej wiedzy, podany na tacy. Siły obronne Izraela natychmiast wydały nieformalną instrukcję zakazującą upubliczniania tego typu zdjęć. Chcąc zapobiec podobnej sytuacji brytyjskie Ministerstwo Obrony - pisze Jackson - przeprowadziło kampanię zachęcającą personel ministerstwa, jego przyjaciół i rodziny do nie publikowania "delikatnych" informacji.  

Na rodzimym podwórku też nie brakuje przykładów szkodliwego wykorzystania "społecznościówek". Sławomir Nowak na Twitterze napisał swego czasu: - Adam dawaj, bo zaraz start a Ciebie nie ma - odpowiadając w ten sposób na zaproszenie na śniadanie ze strony innego polityka. Błędów nie uniknął też Radosław Sikorski, Minister Spraw Zagranicznych, który także na Twitterze pisał o piwie "przenicznym". Choć nie ujawnili oni tajemnic państwowych to narazili na szwank swój wizerunek. (bsn)

piątek, 23 grudnia 2011, gazeta.praca

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: bezr., *.play-internet.pl
2012/02/01 22:40:37
Proponuje przeczytać stronę na której doskonale opisany jest temat.
Jak szukasz pracy to zapraszam do przeczytania
szukam-pracy-pl.blogspot.com