Praca nie musi być nudna ! Najdziwniejsze i najzabawniejsze historie z rynku pracy - wyszukuje redakcja GazetaPraca.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Biurowy savoir-vivre na Nowy Rok

Noworoczne spotkania w gronie kolegów z pracy są zawsze czymś wyjątkowym. Jednak nawet w luźnej atmosferze obowiązują reguły, których w imię własnej kariery lepiej przestrzegać.

W okresie Nowego Roku zwyczajem stało się organizowanie luźnych, koleżeńskich spotkań po pracy, dla ocieplenia atmosfery panującej w zespole. Socjolog Horst Bosetzky potwierdza, że ten okres ma także odbicie w życiu zawodowym. W firmach noworoczne spotkania pełnią wewnątrz struktur organizacyjnych określoną funkcję: "służą nawiązaniu nieformalnych kontaktów i tworzeniu sieci relacji". Powstało nawet nowe pojęcie "schmoozing" - będące zlepkiem jidysz z amerykańskim oznaczające lekką, lecz uważną konwersację na tematy prywatne i służbowe.

Uwaga na alkohol!

Noworoczny nastrój: światło świec, nastrojowa muzyka i alkohol gwarantują luźną atmosferę. Ludzie zbliżają się do siebie nawet bardziej, niż pozwoliliby na to sobie na co dzień. Horst Bosetzky uważa, że przez cały rok kumuluje się napięcie, dla którego wentylem stają się noworoczne spotkania. Może być to zarówno przyciąganie, manifestujące się w szczególnej atencji dla atrakcyjnej koleżanki, czy emocje negatywne, na przykład wobec kolegi, o którym nie ma się zbyt dobrego zdania. Alkohol jako katalizator emocji może stać się w niektórych przypadkach zgubny, dlatego, kto nie chce ryzykować zawodowej kariery, ten powinien trzymać się w ryzach.

Prawdziwe oblicze księgowego

Niektórzy mają jednak wielką ochotę, by pokazać, kim są naprawdę: sumienny księgowy okazuje się świetnym w karaoke i zabawia całe towarzystwo. W imię koleżeństwa, kiedy ktoś wyraźnie przekracza granice dobrego smaku, należy mu pomóc i dyskretnie powstrzymać od dalszych występów czy ekscesów. Tym można zaskarbić sobie wiele wdzięczności otoczenia i osoby, która jest na najlepszej drodze do kompromitacji.

Alkohol rozluźnia obyczaje - to stara prawda i niebezpieczeństwo. Alkoholowe faux-pas popełnione na przyjęciu odbywającym się w prywatnym gronie nie muszą roznieść się famą poza cztery ściany, w których miały miejsce. Inaczej jest w firmie - tu takie "wypadnięcie z roli" może mieć poważne reperkusje. Wystarczy jedno pochopnie wypowiedziane zdanie, jedno zbyt poufałe klepnięcie i można sobie zaszkodzić.

W najlepszym przypadku następnego dnia trzeba przeprosić i liczyć na pobłażliwy uśmiech przełożonego albo porozumiewawcze "oko" kolegi. Może następnego dnia jakaś magiczna ręka położy na klawiaturze komputera listek aspiryny? Lepiej szybko wyjaśnić zbyt swawolne zachowanie, niż zamęczać się "moralnym kacem" i wyrzutami sumienia.

Jak leci, szefie?

Oczywiście nie tylko podwładni potrafią stracić umiar. Nierzadko zdarza się to i samym szefom, którzy w szampańskim nastroju potrafią całemu działowi zaproponować przejście na "ty". Następnego dnia należy delikatnie wysondować, czy to spoufalenie wciąż jeszcze jest po myśli szefa - i jeżeli jego zachowanie jest szczególnie formalne i z dystansem, lepiej pozostać przy utartych grzecznościowych formach - radzi Carolin Luedemann, członkini niemieckiego towarzystwa dobrych manier Kniggerat i business-coach.

Koniecznie przyjść!

Kto nie ma ochoty na te wszystkie ryzykowne sytuacje i wolałby odpuścić sobie biurowe przyjęcia, niż się ewentualnie skompromitować, niestety właściwie nie ma wyboru - zaznacza ekspertka. Nawet jeżeli spotkanie odbywa się poza godzinami pracy, niesłychanie ważne jest, by się na nim pokazać. Świadczy to bowiem o zaangażowaniu i sygnalizuje, że ktoś jest zainteresowany pracą i zespołem, z którym pracuje. Dotyczy to szczególnie kierownictwa: kto się spóźnia, albo w ogóle się nie pojawia, ten okazuje swoim współpracownikom lekceważenie. Zdaniem trenerki każde takie spotkanie jest świetną okazją do poznania bliżej kolegów, a to może w przyszłości ułatwić współpracę. (Silke Wuensch / Małgorzata Matzke, Deutsche Welle - Redakcja Polska, mp)



czwartek, 29 grudnia 2011, gazeta.praca

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Kris, *.as13285.net
2011/12/29 22:40:42
straszne zakończenie artykułu - powątpiewam, czy wspomniana tam autorka "szumengo" wniosku tak naprawdę ma zupełne pojęcie o "savoir-vivre". Dlaczego? Otóż organizator "spotkania biurowego" nie może obecności na przyjęciu traktować jako wyznacznika przyszłości osoby, która np. na nim się nie pojawiła. A już absurdalnym jest wniosek, że nasza nieobecność świadczy o lekceważeniu współpracowników (pomijam sytuację, kiedy nie przychodzi ktoś, kto po prostu nie jest lubiany). Zabrzmiało to tak, jakby obecność na tego typu party robiła z kogoś super-no.1-pracownika tylko dlatego, że był obecny. Czyli że jak? Nieobecność Zosi, która jest rzeczywistym "motorem firmy" spowoduje, że będzie miała w firmie "przechlapane"? Ha ha ha! Ta Zosia nie przychodzi na te imprezki z pełną premedytacją i naprawdę w-dupie-to-ma co sobie inni o niej pomyślą - ona i tak jest najlepszym pracownikiem. Zatem jak to z tym zakończeniem artykułu, hę? Jeśli rzeczywiście wywierana jest taka presja na obecność w tego typu spotkaniach to niestety, ale to jest mobbing - ale jeśli ktoś sobie na to pozwala, to już inna sprawa (Ps. nie cierpię takich firmowych spędów przepełnionych intrygami i sztucznym trzymaniem twarzy)
-
Gość: Sędziwój, *.dynamic.chello.pl
2011/12/30 07:22:50
@Kris
Mobbing? Takie spotkania mają poprawić atmosferę w firmie, jeśli ktoś ma to w dupie, to może być najlepszy, ale nie jest nie zastąpiony, a niektórym pracodawcą zależy na dobrej atmosferze, więc takie osoby co mają innych w dupie długo nie posiedzą.
-
Gość: xxx, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2011/12/30 13:18:07
a co w przypadku gdy kierownik działu zabiera na takie spotkanie tylko część swoich pracowników? pracownicy z niższego szczebla są pomijani przy tego typu spotkaniach, a po fakcie pozostali utrzymują wszystko w tajemnicy, choć prędzej czy później i tak wszystko wiadomo. to ma być "BIUROWY SAVOIR-VIVRE"?
-
Gość: koko, *.telpol.net.pl
2011/12/30 22:18:30
Nasze uczestnictwo w takim spotkaniu jest formą okazania szacunku innym i pokazania, że zależy mi na firmie i kontakcie ze współpracownikami.

Ocena, że nakaz przyjścia na spotkanie jest mobbingiem, jest niewłaściwa.
1/mobbing nie obejmuje pojedynczego zdarzenia
2/nakaz jest rodzajem decyzji szefa, takim samym jak nakaz przyjścia do pracy.
3/pojęcie mobbingu nie dotyczy decyzji ale formy w jakiej została przekazana.
-
Gość: koko, *.telpol.net.pl
2011/12/30 23:03:03
I jeszcze jedna ważna informacja.

Bojkotowanie przez nas tego typu imprez - nawoływanie do bojkotu, krytykowanie jawne wśród koleżanek szefa, firmy i imprezy, etc - JEST FORMĄ MOBBINGU pracownika przeciwko pracodawcy. Akurat art 94(3) KP działa w obie strony.